2010
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
Pozdrawiamy tych co nie wierzyli. :)
http://www.photoblog.pl/koralll
Witam. Oj daaawno mnie tu nie było. :)
Wszyscy przenoszą się na fbl a ja na moim pisze codziennie. Ale tu też zamierzam zaglądać. Może troszkę rzedziej, ale bd wstawiać te co ciekawsze fotki :)
A mam ich zdecydowanie mało. Więc wstawiam dziś kilka i mykam bo musze się uczyć :)




Kurcze! Dlaczego kiedy potrzebowałam , bo Koral się stawiał, a Karina była w ciąży, nikt nic nie proponował, a teraz jak już potencjalnie mam na czym wozić dupe, nagle tysiąc propozycji!
Gdyby ktoś mi zaproponował że mogę jeździć na koniu zrobionym , od którego się czegoś nauczę albo bd miała szanse na starty na nim to ja bardzo chętnie, ale wszystkie te konie to rekreanty. Kurcze! To by było tylko marnowanie czasu. Konia! Konia chce zrobionego!
Moje trupiaszcze się coś tam ruszają.
Jeździmy z Grubaską mą w tereny codziennie, jest pozytywnie. Wozimy się po wsi i mówimy ludziom dzień dobry. najs.
Natomiast Koralikowaty miał wolne. Raz się lonżowaliśmy ale to na kantarze tylko i bez wypięcia, czyli tak jakby wcale .
W środę (?) zaszczycił nas swoją obecnością BM- Mały Mierzejewski :) Fotki nam porobił



A trening.. Hm. Karina jak Karina, pojeździłam po drągach, trochę ogarnęłam mój półsiad, którego wcześniej nie można było nazwać półsiadem. Potem jak już się baterie wyczerpały to w teren. No cóż, to, co się da wycisnąć z tego Kobyła jest wyciśnięte.
Natomiast mój kucyś kochany sobie przypomniał, że przecież jak się nie chce robić nic to można się wykręcić. Nawet magiczne wypięcie nic nie dało :(. Pierwszy raz oderwał się z 10 cm nad ziemią, bo go coś za swędziało, na co ja zrobiłam ten ruch, który zawsze robiłam, kiedy stawał dęba i sobie skojarzył.. Następnie to już było o jakieś 20 cm więcej do góry a kolejny to taka świeca, że dziękuję bardzo.. W momencie jak już wylądował zeskoczyłam i ogarnęła mnie taka panika jak kiedyś i żadna siła nie zmusiłaby mnie żebym wsiadła znowu, nawet kiedy już się zapienił. Nic, jutro też jest dzień. Damy rade, musimy!




Potem z Panią Trener do Gośki i Kontry :)
Poczyniły przez tydzień takie postępy, że masakra! Zupełnie inny koń. Gośka pracowita dziewczyna jest ;)
Konik bardziej ogarnięty, bardziej sterowny. W zasadzie to po Koralu wsiadłam z nastawieniem „ja ci pokaże”, kobył mi się trochę zagotował bo to taki koń bardziej do hamowania niż do pchania. Cóż, wylajtowałam i się dogadałyśmy. Wsiadłam na chwile jako eksperyment ( jak zwykle) , najwięcej jeździła właścicielka.;)
Potem do Cwału. Jeździłam na Bandosie.. Boż, jaki to jest mało sterowny koń to masakra.
Potem na chwile zamieniłam się z Niną i jeździłam jej Sarmatkę. Stwierdzam że nie umiem pozbierać konia, nie dziwie się Koralowi że mnie olewa. ;)



Kończę.
zapraszam do zakupów. http://photoblog.pl/koralowaao
pozdrawiam :)
